drukuj

Stara Jastrząbka: mieszkańcy protestują, nie chcą masztu obok swoich domów

Stara Jastrząbka: mieszkańcy protestują, nie chcą masztu obok swoich domów

- Mamy opinię ekspercką, która jasno stwierdza, że ta wieża może zagrażać naszemu zdrowiu – mówi Mikołaj Kusek (z prawej). Obok Jerzy Madura, sołtys Starej Jastrząbki.

- Maszt telefonii komórkowej miałby stanąć dosłownie wśród domów. Centertel ma gdzieś nasze bezpieczeństwo i zdrowie. To rozbój w biały dzień! – denerwują się mieszkańcy Starej Jastrząbki.

O tym, że Polska Telefonia Komórkowa Centertel zamierza postawić swój maszt w Starej Jastrzębce, mieszkańcy wsi dowiedzieli się przypadkiem. – Bo według przepisów prawa inwestor nie ma żadnego obowiązku nas o tym informować. W ten sposób po cichu stawia się maszty w całej Polsce – oburzają się zainteresowani. – Całe szczęście, że żyjemy w małym środowisku. Dzięki temu dostaliśmy sygnał, że do Urzędu Gminy w Czarnej wpłynął wniosek Centertelu o wydanie zgody na budowę.

Boją się białaczki

Lokalizacja, jaką wybrał dla masztu inwestor, przeraża mieszkańców. – To około 5 m od granicy posesji moich rodziców i 20 metrów od domu, w którym mieszkamy. Dom sąsiada stoi jeszcze bliżej tego miejsca. Mamy małe dzieci, boimy się o bezpieczeństwo naszych rodzin – mówi Mikołaj Kusek.

Pan Mikołaj powołuje się na opinię ekspercką wykonaną dla Starej Jastrząbki przez Stowarzyszenie Przeciwdziałania Elektroskażeniom. To m.in. na jej podstawie mieszkańcy obawiają się poważnych kłopotów zdrowotnych powodowanych obecnością masztu. – Najgorsze to możliwość pojawienia się nowotworów, białaczki, depresji, również nadwrażliwości na pole magnetyczne – podaje przykłady mężczyzna.

Mieszkańcy to martwe dęby?

Mikołaj Kusek dodaje, że mieszkańców oburzają stwierdzenia zawarte w analizie, którą Centertel dołączył do wniosku o pozwolenie na budowę. – Centertel twierdzi, że jego maszt nie stanowi zagrożenia dla ludzi, a jednocześnie podkreśla, że wieża znajdzie się w znacznym oddaleniu od obszaru Natura 2000, więc nie będzie wywierała żadnego wpływu na tamtejsze zwierzęta i rośliny. Jak mamy to rozumieć? Na żabki i drzewa anteny mogłyby wywierać wpływ, a na ludzi nie wywierają? Najwyraźniej mieszkańcy to martwe dęby – ironizuje pan Mikołaj.

Dopowiada, że cała wieś sprzeciwia się budowie masztu w wytypowanym miejscu. Zdeterminowani ludzie zawiązali komitet protestacyjny. Grożą pikietami i blokadami dróg. Wysłali pismo do PTK Centertel, prosząc o zmianę lokalizacji inwestycji. Podobny wniosek do Centertelu wystosował także wójt gminy Czarna. Czekają na odpowiedź.

Centertel przychyla się do prośby

Po tym, jak mieszkańcy zgłosili się do Nowin, my również zwróciliśmy się do Centertelu. Zapytaliśmy o możliwość zmiany lokalizacji. Drogą e-mailową odpisała nam Izabella Szum, szefowa biura prasowego Grupy TP w Krakowie. „(...) Przygotowujemy odpowiedź. Przychylamy się do prośby mieszkańców i oczekujemy wskazania innej alternatywnej lokalizacji dla stacji bazowej, którą weźmiemy pod (...) rozwagę" – pisze pani rzecznik.

– To bardzo dobra wiadomość. My jako mieszkańcy oferujemy pomoc sieci i władzom gminy w znalezieniu innej lokalizacji. Z dala od domostw – nie krył zadowolenia Mikołaj Kusek, gdy Nowiny przekazały mu stanowisko Centertelu.

– Kiedy tylko dotrze do nas pisemna odpowiedź PTK Centertel, spotkam się z mieszkańcami. Przyjrzymy się mapom gminy, mam nadzieję, że uda się znaleźć odpowiednią lokalizację dla masztu – deklaruje Józef Chudy, wójt gminy Czarna.

***
Na pytanie Nowin czy obawy mieszkańców Starej Jastrząbki o własne zdrowie są uzasadnione, szefowa biura prasowego Grupy TP Izabella Szum odpisała: przed przystąpieniem do budowy stacji bazowej zlecana jest analiza środowiskowa określająca, czy inwestycja może oddziaływać negatywnie na środowisko, w tym oczywiście ludność. Po zakończeniu inwestycji przeprowadzane są pomiary pola elektromagnetycznego pod kątem ochrony środowiska i bhp. 

Zdjęcia

  • Stara Jastrząbka: mieszkańcy protestują, nie chcą masztu obok swoich domów

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
sp8ebc
sp8ebc czw., 2012-01-12 09:24

Druga strona kija

Ciekawostką tego newsa jest to, że mieszkańcy nie dowiedzieli się oczywiście o inwestycji przypadkiem. W Rzeszowie i okolicach działa pewien człowiek który utrzymuje się z blokowania takich inwestycji. Mając odpowiednie kontakty dowiaduje się gdzie są planowane takie inwestycje, a następnie podburza miejscową ludność, tak żeby solidnie oprotestowała nowy maszt. Zwraca się do operatorów z żądaniem haraczu, "albo płacicie albo BTSu nie będzie". Wszystkie te badania przedstawiane przez "Stowarzyszenie Przeciwdziałania Elektroskażeniom" są wyssane z palca, ponieważ ta organizacja nie ma odpowiednich specjalistów, ani środków na badania aby wysnuwać takie wnioski dla tej jednej konkretnej lokalizacji.

Działanie to polega głównie na żerowaniu na niewiedzy i (przepraszam za słowo) "analfabetyzmowi technologicznemu" wśród ludzi. Można im wmówić dosłownie wszystko, a co ciekawe im coś jest bardziej irracjonalne tym łatwiej jest podchwytywane. Boli mnie jednak brak logicznego pomyślunku u tamtych ludzi i przyjmowanie wszystkiego na wiarę, bez własnej analizy

Pozdrowienia,
Mateusz SP8EBC

Paulina Sroka
Paulina Sroka czw., 2012-01-12 10:14

W całej tej sprawie uderza

@sp8ebc:

W całej tej sprawie uderza mnie kwestia, która jest moim zdaniem nie w porządku -> przepisy prawa, które zwalniają inwestora i miejscowy urząd od informowania właścicieli działek i posesji, że tuż obok nich ma stanąć maszt telefonii komórkowej. Odnoszę wrażenie, że gdyby takie akcje nie odbywały się po cichu (a swoją drogą dlaczego właśnie po cichu się odbywają?), żaden 'człowiek z Rzeszowa' nie miałby okazji prowadzić swojej ewentualnej działalności  'etatowego podburzacza' :|  

pozdr.

sp8ebc
sp8ebc czw., 2012-01-12 15:14

A ja znowu odwrócę kota

@Paulina Sroka:

A ja znowu odwrócę kota ogonem.. :).. A dlaczego operator miałby się pytać mieszkańców o zdanie w kwestii uruchomienia stacji bazowej? Czy nie jest to ograniczenie swobody prowadzenia działalności gospodarczej?

Problem polega na tym że wśród statystycznej grupy 1000 osób, zawsze będzie można znaleźć co najmniej dwie sprzeczne ze sobą opinie w każdym temacie. Gdyby wymagana była zgoda ludności to połowa (o ile nie większość) BTSów nigdy by nie powstała ze względu na działanie na zasadzie "liberum veto".

Jeżeli operator staję się właścicielem bądź dzierżawcą gruntu pod inwestycję, może na nim postawić co zechcę. Jeżeli dostanie od Urzędu Komunikacji Elektronicznej odpowiednie Pozwolenie Radiowe na eksploatację stacji bazowej, to są to wystarczające formalności aby stanęła tam wieża.

Zastanów się co by było gdybyś musiała się pytać wszystkich swoich sąsiadów czy dom który chcesz sobie postawić w ich sąsiedztwie im odpowiada? A co by było gdyby nie odpowiadał?

Pomijając już fakt, że żadne stacje bazowe nie mają wystarczająco dużo mocy aby na przestrzeni lat spowodować jakikolwiek uszczerbek na zdrowiu....

Grandi
Grandi czw., 2012-01-12 18:08

Nie popadajmy w skrajności.

@sp8ebc:

Nie popadajmy w skrajności. Mowa jest konkretnie o Starej Jastrząbce i problemie masztu tuż obok domów. 
A czy gdybym chciał wybudować w pobliżu domów mały zakład w jakimś stopniu dla pobliskich mieszkańców uciążliwy (ze względu na hałas lub szkodliwe substancje, jak to miało miejsce w nieodległym czasie na osiedlu Słonecznym), to też mam się nie liczyć z opinią mieszkańców? Pomijam już fakt, że wizerunek firmy w takich sytuacjach tylko się pogarsza.
Jesteśmy ludźmi i pewne rzeczy trzeba robić z głową. W Starej Jastrząbce jest tyle niezabudowanych terenów wokół że bez problemu powinni znaleźć nową lokalizację. 
Co do szkodliwości stacji bazowych problem dyskusyjny, bo nie stwierdzono ich szkodliwości dla organizmów żywych w jakimś krótszym okresie czasu. Czy jednak ktoś robił jakieś badania, z których wynikałoby, że po kilkudziesięciu latach ciągłego kontaktu z takimi urządzeniami nie ucierpimy na zdrowiu?